Newsletter












Wspomnienia z kolonii w Poddąbiu
Poniedziałek, 19 Wrzesień 2011 13:48

Kolonie w Poddąbiu k. Rowów – wspaniałe zakończenie wakacji

Z utęsknieniem czekaliśmy na ten wyjazd. Polskie morze…    Kilkoro z nas morze miało zobaczyć pierwszy raz. Tym większe było napięcie.

W długą, bo ponad sześciuset kilometrową podróż wybraliśmy się 19 sierpnia, oczywiście w bardzo dobrych humorach. Kiedy dojeżdżaliśmy do Poddąbia było już bardzo ciemno i jakże   miłym zaskoczeniem było, kiedy po przejechaniu długiego odcinka wąziutką, leśną drogą, ukazała nam się rozświetlona, pełna sklepów i restauracyjek miejscowość. Gdy dojechaliśmy do celu nasze zdziwienie było ogromne – przed nami widniał piękny kolorowy budynek – Ośrodek Wypoczynkowy Lazur. Wszyscy czekali na nas z powitaniem i kolacją. Okazało się, że w turnusie uczestniczy 132 dzieci z zaprzyjaźnionych świetlic. Zostaliśmy rozlokowani w 3 i 4-osobowych pokojach z łazienkami i balkonem. Od razu nam się spodobało, chociaż jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka.
Rano-pobudka i zaprawa. Kolonie? ….. I tak wcześnie wstajemy? – większość grymasiła nieśmiało. Ale kiedy poranną zaprawę poprowadził o. Paweł (opiekun świetlicy w Chęcinach) wszystkim od razu wrócił dobry humor. Ojciec Paweł poranne zaprawy prowadził do końca kolonii. Codziennie uczyliśmy się nowej piosenki, która razem z odpowiednimi gestami oraz tańcami sprawiała, że całe ciało budziło się do życia. Ojca Pawła od razu pokochali wszyscy, zresztą nie tylko za poranną gimnastykę. Stołówka to następne bardzo miłe miejsce. Przestronna, czysta, posiłki w formie szwedzkiego stołu. Czyli jedzenia w brud. W dodatku smaczne. Po śniadaniu musieliśmy iść przywitać się z morzem. Wiało, morze było wzburzone, piasek zasypywał nam oczy, ale szliśmy szeroką plażą, wdychając zdrowe, wypełnione jodem powietrze. Krótki spacer po okolicy uświadomił nam jak piękne miejsce wybrano nam na ten wypoczynek. Po obiedzie znów na plażę! Niektórzy nawet spróbowali zamoczyć nogi. O kąpieli można było tylko marzyć, ale mieliśmy nadzieję, że pogoda będzie łaskawa. I tak się stało. Kilkakrotnie od rana pojawiało się słońce na bezchmurnym niebie. Więc rzecz jasna, kostiumy, ręczniki, kremy, nakrycia głowy i na plażę. Z kąpielą nie było problemu. Nasza kolonia miała na swoje potrzeby sympatycznych ratowników. Kąpiel odbywała się w super bezpiecznych warunkach. Byliśmy bardzo szczęśliwi, kiedy przychodziła kolej naszego wejścia do morza.
Pogoda cudownie wpisywała się w nasz kalendarz. Podczas turnusu mieliśmy 2 wyjazdy autokarowe. Wtedy też pogoda zmieniała się tak, że nie żal było nieobecności nad morzem. Pierwsza nasza wyprawa to wędrówka po Słowińskim Parku Narodowym. Zwiedzaliśmy muzeum tegoż parku, skansen w Klukach, przeszliśmy trasę ruchomymi wydmami, a na koniec brzegiem morza doszliśmy do Latarni Morskiej w Czołpinie. Byliśmy zmęczeni, ale jakże szczęśliwi z zobaczenia tak wielu ciekawych miejsc. Drugim miejscem, do którego pojechaliśmy była Ustka. Tam, po spacerze po molo i deptaku odbyliśmy  rejs przepięknym statkiem Dragon, stylizowanym na galeon. Morze było spokojne, bardzo szybko i miło upłynął czas rejsu. Po zakończonym rejsie Ustka pożegnała nas potężną ulewą z wyładowaniami  atmosferycznymi. I znów pogoda była bardzo łaskawa podczas naszej wyprawy.
Nasze kolonie przebiegały pod hasłem „Wikingowie i ich zwyczaje”, a poprzedzały IV Słoneczny Zlot Świetlic. Codziennie trochę czasu poświęcaliśmy na poznanie życia i zwyczajów Wikingów. Robiliśmy próby inscenizacji przygotowanej do konkursu artystycznego.
Bardzo ciekawym elementem naszych kolonii były zajęcia plastyczne, prowadzone przez sympatyczne wolontariuszki – p. Alę i p. Mirkę. Zajęcia te przypadły do gustu nie tylko dzieciakom, ale i dorosłym. Wszyscy mieli okazję zapoznać się  z wykonywaniem prac metoda enkaustyczną, w której podstawą były kredki świecowe i żelazko.
Pan Janusz – „wolontariusz sportowy” poprowadził podczas turnusu rozgrywki w piłkę nożną pod nazwą WIKITURNIEJ. Grały chętne zespoły. Wystąpił też zespół składający się z wychowawców, zajmując w turnieju jakże zaszczytne – IV miejsce.
Tak jak w roku ubiegłym zostało przeszkolonych 41 osób z zakresu pomocy medycznej. Wszystkie osoby uzyskały dyplom „Promykowego Ratownika”. 
Bardzo pięknym elementem każdego dnia była Msza św. Odprawiał ją o. Paweł (od porannej gimnastyki).  Msze były odprawiane w pięknej, dużej altanie. Charakter mszy św. był bardzo ciekawy. Ojciec Paweł rozpoczynał mszę św. od tłumaczenia rzeczy wydawałoby się oczywistych, ale okazało się, że nasza wiedza w wielu przypadkach była skąpa. I tak dowiedzieliśmy się kiedy i dlaczego ksiądz zakłada różnego koloru ornaty. Jak nazywamy części mszy, kiedy  jest jedno czytanie, a kiedy dwa i wiele innych niuansów. O oprawę muzyczną mszy dbała nasza świetlica, na czele z Kasią -  naszą gitarzystką. Podczas każdej mszy Ojciec kierował do nas słowo, często opowiadał też o swojej pracy z narkomanami. Dzieciaki słuchały z wielkim zaciekawieniem. Na mszy nie wystarczyło. Prosiły Ojca , aby opowiadał im, rozmawiał z nimi podczas dodatkowych spotkań.
Czas płynął szybko i po tygodniu zakończyliśmy I etap -  kolonie, a rozpoczęliśmy II etap – IV Słoneczny Zlot. Gośćmi specjalnymi, podobnie jak w roku ubiegłym byli aktorzy: Maciej Jachowski oraz Daniel Wieleba. Tak jak przystało na Słoneczny Zlot w piątek wyszło piękne słońce. Rozpoczęły się prezentacje w konkursie artystycznym. Poziom był bardzo wysoki. Dzieciaki bardzo zaangażowały się w przygotowanie prezentacji. Sobota to dalszy ciąg pięknej pogody i prezentacji świetlic. Po obiedzie mieliśmy przygotowaną zabawę integracyjną Domino. Do naszej dyspozycji były kartony, piłeczki, sznureczki, baloniki, itp. Zabawa polegała na wymyśleniu takich rozwiązań, aby kartonowe klocki przewracając się powodowały przewracanie się następnych. Na końcu zbudowano   „wyrzutnię”, która rozerwała  wielki worek z ogromną ilością słodyczy. Na wymyślenie i wykonanie odpowiednich instalacji mieliśmy 2 godz. Pomysły były przeróżne. Było dużo śmiechu, a na koniec radości ze „zdobytych” cukierków.
Wieczorem ogłoszono wyniki konkursu. Otrzymaliśmy wyróżnienie. Było to dla nas bardzo miłe zaskoczenie. Po gali odbyła się dyskoteka oraz ognisko z kiełbaskami.
Niedziela to ostatni dzień naszego pobytu w Poddąbiu. Po uroczystej mszy św. pomimo pochmurnej i wietrznej pogody udaliśmy się na plażę, w celu zbudowania wioski Wikingów. Wolontariusze wytyczyli  część plaży, na której budowaliśmy wioskę. Była ona otoczona murem, przez jej środek popłynęła  rzeka. Wszyscy pracowali uczciwie – efekt był imponujący. Wracając do ośrodka żegnaliśmy się z morzem, mówiąc: „Do zobaczenia za rok”. W poniedziałek przyszedł czas pożegnania z ośrodkiem, z koleżankami i kolegami, dorosłymi. Żal było wyjeżdżać, ale miło było też usłyszeć od obsługi ośrodka, że byliśmy miłą i grzeczną grupą kolonijną.
Bardzo gorąco dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania nam tak wspaniałych kolonii.

Dzieci i młodzież ze świetlicy Promyk Dnia w Rudce